piątek, 23 lipca 2021
Dziecko i ja. Spotkanie z wyobraźnią.
niedziela, 22 listopada 2020
Nowoczesność, jej blaski i cienie
Nowoczesność to ekstrawertyczny rozwój, wyrażający się nie tylko w internetowych streamach komunikacyjnych czy sprzedażowych, ale również w sposobie życia. Przyśpieszenie może wiązać się z utkwieniem w jednostronności. Ekstrawertyczna postawa nie uwzględniająca introwersji dysharmonizuje człowieka i często woła przez nerwicowe, kompulsywne myśli czy gwałtowne afekty. Sytuacja izolacji pandemicznej sprzyja Zachodowi w wyrównaniu postawy psychicznej. Izolacja może być sytuacją rozwojową. Może pozwolić nam na rozwinięcie w nas i w naszych rodzinach jakości, które do tej pory nie miały możliwości na zaistnienie. O pandemicznych szansach rozwojowych mówiłem w live'ie, którego link podaję poniżej:
Refleksja, którą snuję w ramach tego tekstu nie zamyka tematu, otwiera go raczej i stwarza nowe pytania. Nowoczesność jak nastolatek budzi w ludziach dorosłych przeróżne odczucia. Jedni zachwycają się energią tej siły, drudzy niepokoją się przyśpieszającą zmianą, trzeci demonizują nowoczesność jako córkę zamętu i destrukcji. Pewnym jest, że asymilacja nowoczesności zależy od każdego z nas. Możemy być ofiarami zmian cywilizacyjnych albo twórcami nowych czasów, którzy wnoszą świadomość i miłość w przemiany dziejowe. Decyzja zależy od nas.
środa, 26 sierpnia 2020
Krótka notka o świadomości
Jeden z moich ulubionych momentów we własnej introspekcji czy w pracy z ludźmi to sytuacje, gdy ktoś otwiera oczy. Przez otwarcie oczu rozumiem moment świadomości, głębokiego "aha", rozpoznanie prawdy. Uchwycenie świadomością subiektywnej prawdy, rekonstrukcja sposobów myślenia o problemie jest uwalniająca i podnosząca na duchu. Prawda, która jest pogłębioną świadomością, koi, wzmacnia i pogłębia. W tym tekście owy moment oświeconego rozumienia będę nazywał świadomością. Świadomość można pogłębiać. Odwrotnością życia świadomego jest życie nieświadome, mechaniczne, płytkie i automatyczne.
Życie automatyczne oznacza znikomy brak świadomej uwagi w życiu. Człowiek-automat nie zauważa swoich zachowań, impulsów, myśli. Żyje odruchowo w zgodzie z zaprogramowanym umysłem. Brak refleksji nad sobą, nad swoim życiem, nad sensem swojego bycia i działania skutkuje powtarzalnymi wzorcami, które zapętlają się w cyklu odczucie-myśl-zachowanie. Wiele osób dziwi się jak to możliwe, że pewne niepożądane sytuacje powtarzają się w ich życiu. Nieświadome programy, nieuwolnione emocje generują powtarzalne nawyki. Zmiana nawyków, czyli w gruncie rzeczy transformacja samego bycia-w-świecie prawdopodobnie nie jest możliwa bez udziału świadomości.
Bycie nieświadomym może sprawić, że staniemy się ofiarami cudzych oczekiwań, wpływów czy potrzeb. Nieświadomość jako brak refleksji nad sobą jest również uwięzieniem w wewnętrznej dyktaturze przymusu powtarzalnych reakcji. W takim stanie jesteśmy zewnątrz-sterowni. Świadomość - wiedzenie, że uczucie czy myśl pojawia się w nas jest doniosłym etapem rozwoju człowieka. Zdarza się, że to co rodzic powtarzał dziecku przez pierwsze sześć lat życia nigdy nie zostało zbadane, rozpoznane i przepracowane w dorosłym życiu. W przypadku braku świadomości nasze życie może stać się spełnianiem czyiś słów, życzeń, pragnień. W takich okolicznościach nietrudno o stanie się robotem. Słyszałem historię ludzi, którzy wybierali dany zawód, bo spełniali oczekiwania środowiska czy rodzin, w których żyli. Nieświadome mechanizmy są powtarzalne i mechaniczne. Im mniej świadomości, tym mniej poczucia życia po swojemu, a więcej nudy, niskiego poczucia wartości i smutku.
Dzieci są niezwykle chłonne i w swojej niewinności wszystko, co widzą i co słyszą przyjmują za oczywistą prawdę. W ten sposób powstają programy przekonań, a wraz z nimi emocjonalne odruchy, które w dużej mierze mogą warunkować zachowania, postawy i nawyki w dorosłym życiu. Można zauważyć, iż wielu ludzi żyje utartymi schematami, wypracowanymi jeszcze w dzieciństwie. Brak możliwości zakwestionowania czy transformacji programów myślowych wzmacnia odczucie nudy, mechaniczności, tracenia życia czy bycia ofiarą. Gdy odzyskujemy świadomość, mamy większe możliwości wyboru, a wraz z tym wzmacnia się nasza wewnętrzna moc - poczucie bycia ok i akceptacja, aż do okrywania miłości i jej mocy.
Życie automatyczne i nieświadome oznacza życie w konieczności, w przeznaczeniu,w ślepym losie. Jak pięknie to pokazał C.G. Jung świadomość u swoich początków była czymś wątłym i słabym. Była jak wyspa na oceanie nieświadomości. Świadome życie nie oznacza neurotycznej kontroli. Wyraża się raczej we wzroście akceptacji, poczucia integralności czy pogłębienia miłości. Nieświadomość bez udziału świadomego czynnika jest trwaniem w ślepym losie, w automatycznym matrixie, zaś wzrost czynnika świadomego odsłania wewnętrzną wolność jako źródłowy sposób istnienia. Z perspektywy psychologii jungowskiej twórczy dialog między świadomym a nieświadomym dobrze robi drodze rozwojowej człowieka.
Praca wewnętrzna, niezależnie od nurtu, szkoły czy technik, sprawia odzyskanie mocy, wzrost poczucia żywotności i budzenie uważności. Ludzie świadomi siebie, własnego wnętrza czy osobistych uwarunkowań stają niezależni i wolni. Relacje budowane na aksjomacie rozwoju świadomości przestają być przystawaniem, dopasowywaniem czy uzależniającym, lękowym łączeniem się w pary. Zaczynają się raczej jawić jako więzi, które są świętowaniem pełni i obfitości. Na niższych poziomach świadomości związki zbudowane są na braku i na potrzebach. Im wyżej w rozwoju relacje stają się celebracją pełni, dobrobytu i szczęścia. Być świadomym siebie i posiadać możliwość podejmowania decyzji wzmacnia autonomię i poczucie szczęścia. Odpowiedzialność jest możliwością odpowiadania rzeczywistości przez własne decyzje. Odzyskanie mocy wewnątrz człowieka wpływa pozytywnie również na samopoczucie, pracę i zdrowie.
Samoświadomość jest również życiem w kontakcie z tym, co ciemne, trudne i bolesne. Każda poważna szkoła zdobywania wiedzy o ludzkim wnętrzu spotyka się na swoich ścieżkach z śmiercią, cierpieniem i bólem. Wszystkie te przystanki w ludzkim życiu mogą być rozwijające i pogłębiające. Co zrobić by cień spotkany w introspekcji nie był destruktywny to już temat na inny tekst.
Istnieje przeogromna ilość korzyści rozwojowych, które płyną ze wzmacniania i rozwijania samoświadomości. Marzę, aby psychoedukacja czy treningi samoświadomości trafiły do szkół i uczelni jako ważne komponenty edukacji. Komputery, nowoczesne metody edukacji i tony wiedzy niekoniecznie niosą sens współczesnemu człowiekowi. Według badań depresja czy trudności emocjonalne młodzieży wzrastają z roku na rok. Może zamiast kolejnych egzaminów, ksiąg do przeczytania, oczekiwań do spełnienia - lepiej, gdyby więcej ludzi miało dostęp do wiedzy o ludzkim wnętrzu i mogło nauczyć się instrukcji obsługi radzenia sobie z własnymi uczuciami, myślami, zachowaniami.
Gdy zmienia się wnętrze pojedynczego człowieka, zmienia się cały świat.
„Bez samoświadomości jesteśmy jak niemowlęta w kołyskach”. (Virginia Woolf)
Żadne drzewo nie wzrośnie do nieba, jeśli jego korzenie nie sięgają do piekła. (C.G. Jung)
To co sobie uświadamiasz, to też kontrolujesz, to czego, sobie nie uświadomisz, kontroluję ciebie. (Anthony de Mello)
Dopóki nie uczynisz nieświadomego – świadomym, będzie ono kierowało Twoim życiem, a Ty będziesz nazywał to przeznaczeniem” (C.G. Jung)
„Aby zmienić osobę, należy zmienić jej świadomość siebie”. (Abraham Maslow)
niedziela, 17 maja 2020
Sen o umierającej nieszczęśliwej, religijnej świadomości
Miałem sen. W nocnych obrazach widziałem znajomego kapłana, który rzewnie płakał nad umierającą religią. Płacz jego wzbudzał we mnie współczucie i przedziwne pocieszenie. Miałem w sobie pewną ujmującą myśl: "nareszcie, koniec niewoli". Jednocześnie wiedziałem, że proces ten jest trudny i wymagający. Następnie sen poprowadził mnie na cmentarz - miejsce, w którym ludzie wspominają to, co minione i prowadzą namysł nad umieraniem. W tym śnie, na tym właśnie cmentarzu razem z płaczącym kapłanem odczuwałem, iż religia umiera. Sen wzmocnił we mnie pragnienie, by napisać ten tekst. Chodził on za mną już od jakiegoś czasu.
Chciałbym objaśnić podstawowe pojęcia, których używam w tekście: religia i duchowość. Duchowość rozumiem jako najgłębszą ścieżkę, w której człowiek doświadcza i rozpoznaje źródło swojego istnienia. Terminu religia używam w przeróżnych kontekstach znaczeniowych: od fałszywych, niosących cierpienie struktur niedojrzałej psyche i jej przejawów w świecie zorganizowanych wierzeń, przez codzienne poszukiwanie połączenia z tym co głębokie, po konkretne "religie", które uformowane są przez doktryny, wierzenia, moralność, kult. Używam ich w sposób raczej mało ścisły. Zdaje mi się jednak, że podstawowa myśl zawarta w tych kilku akapitach będzie zrozumiała.
David R. Hawkins w taki sposób ujął współczesny ruch odchodzenia ludzi od tradycyjnych form religijnych na Zachodzie:
W czasie pisania tegoż tekstu wychodzi kolejny film "Zabawa w chowanego". Obie produkcje braci Sekielskich, oprócz konkretnej krzywdy ludzi i mechanizmów wypierania przez instytucje kościoła problemu pedofili, pokazuje poziom dojrzałości polskiej religii. Można powiedzieć, za teoretykiem systemów religijnych i duchowych Kenem Wilberem, iż większa część polskiego katolicyzmu jest na poziomie mitycznym w rozwoju religii. Poziom ten charakteryzuje się brakiem racjonalności i integralności. Mityczna optyka widzi cały świat jedynie w perspektywie religii. Wszystko jest sakralne i wpisane w dany mit religijny. Nie istnieje nic poza bogiem czy diabłem. Zauważ, że kapłan molestujący dzieci stwierdza, że diabeł go skusił. Nie widzi racjonalnych przyczyn psychoseksulanych swojego zachowania. Nie potrafi widzieć rzeczywistości w perspektywie racjonalnej, np. używając psychologii czy nawet zdrowego rozsądku. Wszystkie rzeczy są otoczone sztywną sakralnością, co jest owocem niedojrzałości psychicznej. Na wysokich poziomach duchowych człowiek potrafi rozróżniać, badać moralnie samego siebie, a także rozumieć świat w sposób złożony. Inaczej mówiąc; doświadczenie religijne musi uwzględniać psychologię, etykę i własne uwarunkowania.
Oby kolaps fałszywej i niedojrzałej religii stał się udziałem jak największej ilości ludzi i wspólnot. Duchowość, a z nią miłość, jako ścieżka jednocząca i afirmująca życie, może być kolejnym etapem w drodze ewolucji świadomości człowieka. Możliwe, że konfesyjne ścieżki wielu religii zmienią się nie do poznania pod wpływem tej transformującej przemiany. Jednak w najbliższym czasie zdaje się to, z wielu racji, jeszcze niemożliwe. Owo "jeszcze" jest tym, co wymaga zaangażowania i pracy poznawczej, a co jednocześnie budzi nadzieję, iż ewoluująca boskość dokonuje transformującej przemiany przez setki czy tysiące lat istnienia tego wszechświata.
sobota, 2 listopada 2019
Tańczące liście, świato-pogląd i Umiłowanie!
Nie chodzi o to, który z tych światopoglądów jest słuszny, a który błędny; wszystkie są odpowiednie dla swojego czasu i miejsca. Chodzi raczej o zwykłe skatalogowanie, najtroskliwiej jak to możliwe, bardzo ogólnych cech charakteryzujących każdy światopogląd i „wzięcie w nawias" (lub odsunięcie na bok) chwilowo kwestii, czy te światopoglądy są „prawdziwe", czy nie - opiszemy je po prostu tak, jakby były prawdziwe. Np. światopogląd magiczno-animistyczny cechuje częściowe przenikanie się podmiotu i przedmiotu. Dlatego ludzie utrzymujący ten światopogląd czują bezpośrednio, że „przedmioty nieożywione", takie jak skały i rzeki, żyją lub nawet mają duszę albo swojego ducha. Światopogląd mityczny odznacza się ogromną liczbą bogów i bogiń, będących nie jakimiś bytami abstrakcyjnymi, lecz głęboko odczuwanymi siłami, z których każda ma bezpośredni wpływ na sprawy ziemskich mężczyzn i kobiet. Światopogląd mentalny - którego najbardziej znaną częścią jest „światopogląd racjonalny" - cechuje przekonanie, że obszar subiektywny jest całkowicie odrębny od obiektywnego obszaru natury. Jeden z najbardziej naglących problemów w tym światopoglądzie stanowi kwestia powiązania tych dwóch obszarów. Światopogląd egzystencjalny rozumie, że istnienie różnorodnych perspektyw leży w naturze wszechświata, a więc nie tylko nie istnieją żadne uprzywilejowane perspektywy, lecz sami musimy wydobyć jakiś sens z tych przerażająco różnorodnych możliwości. Cechą światopoglądu subtelnego jest postrzeganie subtelnych form i transcendentalnych archetypów, pierwotnych wzorców przejawów, które zwykle uważane są za Boskie. Światopogląd przyczynowy odznacza się bezpośrednią realizacją bezkresnego, nieprzejawionego obszaru - zwanego różnie: pustką, ustaniem, Otchłanią, Nienarodzonym, Ain, Ursprung - bezkresnej Bezforemności, z której wyłania się cała manifestacja. Światopogląd niedualny reprezentuje całkowitą jedność Bezforemnego z całym światem Formy.
Biorąc pod uwagę powyższy opis teoretyczny zrozumiałem, iż rozwój koncepcji Boga/boskości/ostatecznej rzeczywistości jest związany bezpośrednio z etapem rozwojowym w ramach światopoglądu człowieka. Światopogląd zaś związany jest bezpośrednio z doświadczaniem. Na poziomach archaiczno-magicznych człowiek i natura, człowiek i przedmiot, człowiek i matka, człowiek i Bóg itd. są ze sobą zjednoczenie w nieświadomej jedni. Carl Gustav Jung, za Lévy-Bruhl'em, nazywał to participation mystique, które jest w istocie przedświadomym 'zlaniem się'. Od momentu wyjścia z nieświadomej jedni zaczyna się psychiczny rozwój danej struktury, cechy, osoby czy społeczeństwa. Pojawiają się rozróżnienia i świadomość oddzielności. Np. dziecko na pewnym etapie rozwojowej uświadamia sobie swoją oddzielną świadomość (temat granic ego).niedziela, 29 września 2019
"Przytuliłabym ją...", czyli studium pewnej psychologicznej osobowości
"Pola" to najnowszy utwór Muńka Staszczyka. Od pierwszego wysłuchania utwór ten dotknął mnie głęboko. Piosenka opowiada o Poli. Zdaje się, że autor ukuł tu analogię do narodu polskiego. Wsłuchajmy się w piosenkę Muńka:sobota, 14 września 2019
O drodze, w którą wyruszyła pewna mrówka.
Nie odeszła z mrowiu pełnego sensu stadnego, by komuś zrobić na złość. Odeszła, by znaleźć siebie. Tam nie mogła. Za ciasno jej było. Musiała bowiem ciągle dostosowywać się, dopasowywać, udawać.niedziela, 18 sierpnia 2019
Jeż, święty las i spotkanie z cieniem
Po wydostaniu się z leśnej pułapki jeż stracił kompletnie ochotę na ucieczkę, poczuł narastającą ciekawość i chęć bycia przy swoim nowym znajomym.sobota, 27 kwietnia 2019
Kryzys cywilizacyjny, psychologia głębi i avengers
Przeczytałem kapitalną książkę. Psychoza czy opętanie to wywiad Sławomira Rusina z Zenonem Waldemarem Dudkiem (jungistą, psychoterapeutą i psychiatrą). Muszę przyznać, że dawno nie spotkałem tak dobrej i wnikliwej analizy kondycji współczesnego człowieka w ujęciu integralnym.
Ostatnie miesiące pracuję warsztatowo w szkołach i od czasu do czasu po obserwacji dzieci i młodzieży zapala się w moim umyśle czerwona lampka. Widać wyraźną zmianę cywilizacyjną. Przewrót już się toczy. Wszechobecna technologia, nieobecni w wychowaniu rodzice, podstawowe trudności komunikacyjne u dzieci, wzrost zaburzeń i przepełnione szpitale psychiatryczne... Kryzys systemu edukacji to kolejna oznaka, iż to, co działało przez wieki powoli wypala się. Nikt za bardzo nie wie, dokąd to zmierza. Poziom dojrzałości w debacie społecznej nie zachwyca. Symboliczny okrągły stół staje się w sensie metaforycznym kwadratowy ze względu na nie zbyt wysoką umiejętność szacunku i dialogu w komunikacji czy w debacie społecznej. Warsztaty z podstawowych umiejętności interpersonalnych (tj. umiejętność dialogu, wyrażanie opinii i odczuć, aktywne słuchanie) są potrzebne dziś każdemu. Z mlekiem matki wypijaliśmy kiedyś zdolności relacyjne - dziś w sposób symboliczny mleko matki zastępuje ekran smartfona czy tableta. Mleko matki w sensie dosłownym i metaforycznym karmi głęboko, zaś technologiczne ekrany karmią powierzchownie. Mleko matki to pokarm duszy. Kultura bez kontaktu ze sztuką, z religią, z wartościami, z mitami, z baśniami karłowacieje i kurczy się. Gry i portale społecznościowe nie zastąpią wychowania i inicjacji w wartości czy w tradycję. Nie jest jednak za późno. Zrobić coś małego w swoim życiu dla innych to przysłużyć się całemu społeczeństwo.


















